Autentyk z życia bardzo dużej firmy – branża retail … co najmniej jeden z handlowców zmienia pracę przed ukończeniem 3 miesiąca pracy….
Podczas jednego z projektów rekrutacyjnych klient powiedział mi zdanie, które dobrze opisuje niewygodną prawdę o sprzedaży B2B…
„Nie mamy problemu ze sprzedażą. Mamy problem z ludźmi w sprzedaży.”
Brzmi znajomo?
Zaczęliśmy więc wspólnie analizować proces.
Pipeline był.
Leady były.
Produkt był konkurencyjny.
A mimo to:
❌ długie cykle sprzedaży
❌ niska konwersja
❌ „wiecznie rozgrzane” tematy, które nie dowożą
I wtedy pada kluczowe pytanie:
👉 „Kogo dokładnie zatrudniacie do sprzedaży?”
Odpowiedź?
„Najlepszych handlowców.”
Tylko że „najlepszy handlowiec” to dziś jedno z najbardziej nieprecyzyjnych pojęć w biznesie.
Bo w B2B mamy co najmniej 3 różne role:
– hunter (pozyskanie)
– closer (domykanie)
– farmer (utrzymanie i rozwój)
A organizacje bardzo często:
❌ szukają jednej osoby do wszystkiego
❌ nie definiują etapu procesu sprzedaży
❌ nie dopasowują kompetencji do modelu sprzedaży
Efekt?
Zatrudniają ludzi, którzy:
– byli skuteczni… ale w innym modelu
– dowozili… ale z innym typem klienta
– sprzedawali… ale inny produkt
I nagle okazuje się, że problem „sprzedaży” jest w rzeczywistości problemem… rekrutacji.
Wniosek jest prosty i niewygodny:
👉 Nie poprawisz wyników sprzedaży, jeśli nie zdefiniujesz, kogo naprawdę potrzebujesz na danym etapie procesu.
Sprzedaż B2B to system.
A rekrutacja to jego fundament.
Brzmi znajomo, pracując w sprzedaży oglądałem wiele tego typu „obrazków”