You are currently viewing Wypalenie zawodowego” po 40-tce

Prowadząc procesy rekrutacji rozmawiam z managerami również o kwestii – „Wypalenie zawodowego” po 40-tce wygląda zupełnie inaczej niż pokazują to LinkedInowe posty o „wellbeingu”.

To bardzo często:

dyrektor, który odpisuje na maile o 23:47,
handlowiec, który od miesięcy nie pamięta ostatniego spokojnego weekendu,
manager, który już nawet nie ma siły tłumaczyć ludziom oczywistych rzeczy
właściciel firmy, który od dawna funkcjonuje bardziej z obowiązku niż z energii.

Najgorsze?
Po 40-tce bardzo często już nawet nie mówisz, że jesteś zmęczony.

Bo:
„masz doświadczenie”
„powinieneś sobie radzić”
„inni mają gorzej”
„taki jest biznes”.

I nagle orientujesz się, że od dawna:
wszystko Cię drażni,
ludzie męczą,
telefon irytuje,
sukces już nie cieszy,
a niedziela wieczór zaczyna się w piątek po południu.

Tylko że prawdziwe wypalenie bardzo rzadko bierze się z nadmiaru pracy.

Najczęściej bierze się z:
ciągłego chaosu,
złych decyzji,
idiotycznych procesów,
gaszenia pożarów,
i życia w permanentnym napięciu.

Po 40-tce człowiek zaczyna rozumieć jedną bardzo brutalną rzecz:
nie da się całe życie pracować na wysokich obrotach w toksycznym środowisku i nie zapłacić za to zdrowiem, relacjami albo psychiką.

I może właśnie dlatego coraz więcej bardzo dobrych ludzi, w moich rekrutacjach nie szuka dziś NIE: „awansu”.

Tylko:
spokoju,
normalności,
dobrego lidera,
sensownej organizacji,
i miejsca, gdzie nie trzeba codziennie walczyć ze wszystkim dookoła.

Jeśli brzmi znajomo to witaj w domu – warto zadbać o siebie ☺