Pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałem: „nie jesteśmy zainteresowani”.
Zainwestowałem tygodnie w przygotowanie oferty, godzinami analizowałem potrzeby klienta, dostosowałem propozycję do zespołu, ich procesów, rynku.
Wydawało się, że wszystko gra. Ale nie zagrało.
Potem przyszło kolejne „nie”.
I następne.
Nie odpisali.
Nie odezwali się po spotkaniu.
Zmienili zdanie w ostatniej chwili.
Wybrali tańszą opcję.
Mieli już kogoś „po znajomości”.
Było ciężko.
Ale z czasem zrozumiałem, że odrzucenie to nie porażka – to informacja.
Czasem o rynku. Czasem o mnie. Czasem po prostu o czasie.
Dziś już wiem, że przedsiębiorczość to gra dla tych, którzy nauczyli się dostawać ciosy i dalej iść naprzód.
Nie ma firm bez odmów.
Nie ma sprzedaży bez ciszy.
Nie ma wzrostu bez zawahań.
Czarny pas w odrzuceniu zdobywa się stopniowo – z każdym:
- niezrealizowanym leadem,
- kandydatem, który jednak nie dołącza,
- klientem, który wybiera kogoś innego,
- inwestorem, który „widzi potencjał, ale nie teraz”.
To nie boli mniej.
Ale boli mądrzej.
Dziś wiem, że najwięcej uczę się nie wtedy, gdy dostaję „tak” – ale wtedy, gdy mimo „nie” idę dalej.
📌 Jeśli dziś usłyszysz „nie” – gratuluję.
Jesteś w treningu. Na czarny pas.